Przyszłam do chłopaka z ładowarką. Podałam mu jego rzecz i usiadłam
obok. Przez chwilę była cisza, lecz sama nie wiedziałam co powiedzieć.
Po parunastu minutach wydusiłam coś z siebie.
- Cavan wiesz kiedy mogą ciebie wypuścić?
- Niestety nie…
- Okej…
Nagle do pokoju gdzie leżał chłopak weszli chyba jego rodzice. Spojrzeli
na mnie, a ja na nich. Miałam lekkiego cykora. Spojrzałam na chłopaka,
który leżał.
- To ja się będę zbierać… - Powiedziałam cicho. – Napiszę wieczorkiem.
Wstałam i wyszłam z pokoju mijając jego rodziców. Po około godzinie
wróciłam do akademika z zakupami. Po drodze akurat zahaczyłam. Przez
około dwie godziny rysowałam i otrzymałam sms.
~ Siostrzyczko… Jesteś głupia..
Kiedy to przeczytałam myślałam, że mnie coś weźmie i nie odpisałam pojebanej siostrze.
~*~*~Wieczór~*~*~
Spojrzałam na zegarek. Była 19:30 myślałam czy nie napisać do Cavana. Po piętnastu minutach odważyłam się i napisałam mu sms.
~ Hej Cavan. Jak tam?
Po pięciu minutach dostałam odpowiedź.
<Cavan? Wybacz, że teraz :c lecz… problemy>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Proszę, nie spam w komentarzach i nie reklamuj bloga w miejscu do tego nieprzeznaczonym - to będzie karane usunięciem twojej uwagi. Nie zapominaj też o zasadach interpunkcji i ortografii! ;)