Usiadłam na krześle w poczekalni.
- Vanessa - uśmiechnęłam się
Widziałam, że bardzo martwi się o tego psa.
- To twój pupila? - zapytałam
- Nie widać... - nadal był zdenerwowany
Rozmowę przerwał nam weterynarz.
- Czy to pies kogoś z was? - zapytał
- Jego - wskazałam na Arthur'a
- Wyjdzie z tego, ale na razie musi być pod stałą opieką - mówił dalej weterynarz
- Mogę go już zobaczyć - zapytał Arthur
- Na razie jest wybudzany, bo musieliśmy podać mu odpowiednie środki - odpowiedział weterynarz
Czekaliśmy jakieś 2 godziny. Później wróciliśmy do akademi. Wszyscy czekali przed bramą.
- I co? - zawołała jakąś dziewczyna
- Wszystko jest już dobrze - odpowiedział Arthur
Wysiadłam z samochodu.
- Kto to? - zapytał jakiś chłopak
Arthur?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Proszę, nie spam w komentarzach i nie reklamuj bloga w miejscu do tego nieprzeznaczonym - to będzie karane usunięciem twojej uwagi. Nie zapominaj też o zasadach interpunkcji i ortografii! ;)