Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sarah. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sarah. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 grudnia 2016

Od Sarah C.D Caleba

Spojrzałam na chłopaka, nie wiedziałam co powiedzieć. Bo co? Powiem, że mam rodzinę której nie znoszę, ale chciałabym tam wrócić? Za wariatkę mnie weźmie!
- Eh... bo ja... - spojrzałam w dół, na swoje stopy. Wtedy też usłyszałam krzyk, Irma podeszła do mnie i złapała za rękę, po czym pociągnęła w kierunku stajni. Idąc za nią, odwróciłam głowę w kierunku chłopaka. Stał w miejscu, przypatrywał mi się. Natychmiast spłonęłam rumieńcem, nie lubię gdy ktoś mi się przygląda. Kiedy weszłam do stajni, Irma spojrzała na mnie krzywo. Nie wiedziałam o co chodzi, ale dziewczyna pogadała chwilę, a następnie pognała na jazdę. Postałam chwilę w stajni, musiałam ochłonąć. Kiedy z niej wyszłam, z przerażeniem dostrzegłam Caleba. Natychmiast ruszyłam w kierunku padoku, kiedy potknęłam się o korzeń, a następnie wywróciłam się na kolana. Podniosłam się, cała brudna. Od rana się chmurzyło, jednak nie sądziłam, że właśnie teraz zacznie padać deszcz. Spojrzałam w niebo, oczywiście, zawsze musi to spotkać mnie!
Kropla po kropli spadała mi na twarz. Ku swojemu zdumieniu, nie uciekałam do budynków jak niektórzy, którzy byli ze mną na dworze. Stałam tam i wpatrywałam się w niebo, szare, kłębiaste chmury sunęły po nim leniwie. Ogarnęła mnie melancholia, usiadłam na mokrej ziemi. Miałam brudne spodnie, koszulkę, byłam mokra. Przemokłam do suchej nitki. Myślałam o mojej babci, kobiecie która mnie rozumiała, wspierała w ważnych decyzjach. Nauczyła mnie jak obsługiwać kuchenkę, zawdzięczam jej moje lekcje gry na pianinie. Teraz, gdy o niej pomyślałam, mam ochotę krzyczeć jak bardzo mi jej brakuje. Zamiast tego, zaciskam dłonie i zaczynam płakać. Znowu.
<Caleb?>

środa, 30 listopada 2016

Od Sarah C.D Caleba

Patrzyłam na chłopaka, po czym pokręciłam szybko głową. Zaraz potem wyprostowałam się.
- Nie znam, ale na pewno Irma mi pokaże okolicę -spojrzałam na niego z dumą, oddałam rzecz należącą do jego psa. -Do zobaczenia... kiedyś.
Odeszłam czując jak łomocze mi serce, zawsze gdy się do kogoś odzywam, boję się ze wyjdę na idiotkę. Tym razem się chyba nie pomyliłam.
Wyszłam przed stajnię, i oparłam się o ścianę. Mimo ,że nie dogaduję się z rodziną, tęskniłam za rodzinnymi stronami. Nawet nie zauważyłam kiedy po moich policzkach zaczęły płynąć łzy. W pewnym momencie, poczułam kłucie w sercu, paliły mnie płuca. Osunęłam się po ścianie, musiałam wyglądać żałośnie. Ale w tamtej chwili, miałam to gdzieś. Zostawiłam tam przyjaciół, tu, nie znam nikogo! Tak bardzo bym chciała się z kimś zaprzyjaźnić, oczywiście, Irmy nie licząc. Jest naprawdę fajna, ale... trochę za energiczna. Potrzebuję znajomego, nieco spokojniejszego. Podobnego do mnie, cichego, poważnego. Zamknęłam oczy, pod powiekami miałam obraz moich przyjaciół. Mojego domu, szkoły, czy parku po którym biegałam... przez to łzy płynęły jeszcze mocniej. Kiedy poczułam na sobie czyjś wzrok, natychmiast poderwałam się na równe nogi, i szybkim krokiem, wołając Lady, weszłam do budynku, w którym miałam pokój.
<Caleb?>

poniedziałek, 28 listopada 2016

Od Sarah do Caleba

Wyszłam przed budynek z Lady na smyczy, suczka zaciekawiona obserwowała konie, a ja obserwowałam ludzi. Śmiali się. Chodzili parami lub grupami, ściągnęłam brwi. Za dużo spoufalania się, ja wolę tego unikać. Wzięłam pieska na ręce, po czym ruszyłam przed siebie. Kiedy spojrzałam w bok, zobaczyłam chłopaka. Pojawił się tak nagle, że krzyknęłam.
- Boże! Przestraszyłeś mnie! Nigdy więcej tego nie rób! -Lady od razu zainteresowała się chłopakiem, poprawiłam sobie włosy, po czym spojrzałam na chłopaka. Wyglądał na typowego Amerykanina, brązowe oczy, czarne włosy. Chłopak jak chłopak, ale nie mogę ukrywać, zrobił na mnie wrażenie. Od razu sprawił wrażenie cynicznego. Nie odezwał się słowem, zawiał mocniejszy wiatr wprawiając moje włosy w ruch. Dlaczego ich nie związałam!
Puściłam Lady, po czym wolnym krokiem odeszłam od chłopaka, nawet raz na niego nie spojrzawszy. W stajni, spotkałam Irmę. Ta dziewczyna, jako jedna z niewielu potrafi mnie rozbawić. Znów on -pomyślałam gdy znów zobaczyłam czarnowłosego.
-Irma, kto to jest? -zapytałam, najbardziej naturalnym tonem na jaki było mnie stać.
- Caleb, nie wiem o nim dużo. Nie rozmawiam z nim -powiedziała po czym, się pożegnała. Musiała iść na trening. Podeszła do mnie Luna, jej mama chciała mnie widzieć. Jednak, coś przyciągało mój wzrok w kierunku Caleba, nie wiem co to było, ale nie mogłam oderwać od niego wzroku. Oderwałam od niego spojrzenie, dopiero gdy na mnie spojrzał. Szybkim krokiem wyszłam z stajni z Lady na rękach.

<Caleb?>

niedziela, 27 listopada 2016

Od Sarah C.D Irmy

-Spoko, ja i tak muszę się wypakować. Życzę miłego treningu. -uśmiechnęłam się delikatnie do dziewczyny i ruszyłam w kierunku pokoju. Lady jeszcze trochę poszczekała, po czym ułożyła się wygodnie w moich ramionach. Kiedy weszłam do pokoju, położyłam psiaka na ziemi a sama zabrałam się za wypakowywanie moich rzeczy. Same książki zajęły mi co najmniej godzinę, uśmiechnęłam się. Od lat uwielbiam czytać, uciekam od świata, to mój sposób na problemy.
Godzinę potem, siedziałam na łóżku i czytałam ostatnią część Harry'ego Potter'a, cóż, trzeba przypomnieć sobie historie z dzieciństwa. Nagle ciszę przerwał odgłos telefonu, nie odebrałam, wiedziałam kto to. Moja mama. Schowałam telefon pod poduszkę i czytałam dalej. Kiedy chciałam zejść z łóżka, pośliznęłam się i spadłam. Lady natychmiast się obudziła, po czym przybiegła i zaczęła skomleć.
- Świetnie -powiedziałam kiedy się podniosłam, lekko utykałam. Stanęłam przed komodą i wyjęłam bandaż oraz maść. Kiedy owinęłam sobie nogę, usiadłam na ziemi.
-Widzisz Lady? Aby być szczęśliwym, trzeba być samotnym -szepnęłam. Łzy napłynęły mi do oczu. Wyjechałam nawet nie żegnając się z moimi starymi przyjaciółmi, nic nie powiedziałam. Założyłam nowe konto na Facebooku i Twitterze. Tak, jakbym zniknęła. Zamknęłam oczy, a palące łzy spłynęły mi po policzkach. Lady wyczuła mój nastrój, położyła mi łapkę na dłoni. Uśmiechnęłam się do suczki.
-Przynajmniej mam ciebie - zaśmiałam się. Wtedy też, usłyszałam pukanie do drzwi.
<Irma?>

Od Sarah do Irmy

Taksówka w której siedziałam obrzydliwie śmierdziała, a może to ten kierowca? Nie jestem pewna, moja kochana suczka spała mi na kolanach. Przewracała się na boki, czasem zaskomlała. Głaszcząc suczkę, jednocześnie wpatrywałam się w okno. Nie sądziłam, że postąpię tak pochopnie. wyjazd był czymś... naprawdę spontanicznym. Spakowałam rzeczy, a potem wyjechałam. Żadnego planowania, kompletnie nic.
Taksówka zatrzymała się z mocnym szarpnięciem. Wyszłam biorąc Lady na smycz, patrzyła na mnie swoimi mądrymi oczami. Wyskoczyła z taksówki, podeszłyśmy do bagażnika.
- Proszę, oto pani walizki -powiedział starszy mężczyzna. Wyglądał uroczo. Stary, miły dziaduś. Zapłaciłam mu, po czym złapałam za uchwyt walizki. Ruszyłam powoli przed siebie, Lady biegała i wąchała wszystko co tylko mogła. Zaśmiałam się cicho. Kiedy spojrzałam w niebo, dostrzegłam bardzo fascynujący kształt chmury. Zapatrzyłam się, to był mój błąd. Lady zauważyła kota, natychmiast rzuciła się w jego kierunku. Zanim się zorientowałam, szczeniak był już daleko. Zostawiłam walizkę, po czym pobiegłam za suczką. Lewa noga bolała niemiłosiernie, ale złapałam pieska. Na szczęście, nie biega bardzo szybko. Kulając wróciłam do walizki, postawiłam pieska, a kiedy się wyprostowałam dostrzegłam, że przypatruje mi się dziewczyna. Skinęłam jej głową, po czym skierowałam się w stronę dorosłej kobiety, która rozmawiała z inną dziewczyną.
- Dzień dobry, bardzo przepraszam ale gdzie mogę znaleźć Panią Elizabeth Rose? -zapytałam, a kobieta spojrzała na mnie uważniej.
- To ja, o co chodzi? -zapytała z ciepłym uśmiechem na ustach.
- Oh, miło mi Panią poznać - uśmiechnęłam się - Nazywam się Sarah Chace, rozmawiałam z Panią telefonicznie.
- Tak, pamiętam. Więc, miło mi się poznać Sarah, to twój piesek? -zapytała gdy spojrzała w dół. Lady wyciągała właśnie łepek aby powąchać buty kobiety.
- Tak, wabi się Lady - porozmawiałyśmy chwilę, po czym zaprowadziła mnie do pokoju który będę zajmować. Na pożegnanie powiedziała mi, żebym się rozejrzała po Akademii. Zostawiłam walizkę pod ścianą, po czym powoli wyszłam na zewnątrz. Akademia pięknie się prezentowała, szłam z Lady na rękach. Suczka była zainteresowana wszystkim, dosłownie. Spojrzałam w kierunku stajni, po chwili namysłu ruszyłam w jej kierunku. Kiedy tylko weszłam do środka, uderzył we mnie zapach koni. Rozglądałam się zaciekawiona, chciałam wiedzieć gdzie stoi jaki koń. Wiedziałam, że to zapamiętam. Byłam tak rozproszona, że wpadłam na jakąś dziewczynę.
- Przepraszam! Nie chciałam -powiedziałam, gdy spojrzałam na nią. Lady zaczęła szczekać, jeden z koni przypatrywał się suczce.

<Irma?>

sobota, 26 listopada 2016

Sarah!

Imię: Sarah
Nazwisko: Chace
Wiek: 20, 24 grudnia obchodzi urodziny.
Płeć: Jeśli chodzi o płeć, cóż, po imieniu, wyglądzie czy też ubraniach, można poznać, że jest ona kobietą.
Nr pokoju: Pokój który zajmuje, to numer 34.
Rodzina:
Alisson Chace - kobieta biznesu. Piękna blondynka o zielonych oczach, oraz jasnej cerze. Nigdy nie miała czasu dla swojej młodszej córki, zawsze starała się odkupić swoje winny drogimi prezentami.
Wiliam Star - mężczyzna prawie nie znany. Oczywiście, Sarah wie, że to jej ojciec. Sam się przyznał. Jest to współpracownik jej matki, oraz ojciec samej Sarah. Co ciekawsze, stara się zbliżyć do dziewczyny, i wytworzyć więź między nimi.
Hannah Chace - dziewczyna pełna energii oraz nastawiona na zabawę w klubach przez całą noc. Aktualnie mieszka w Szwecji wraz z swoim chłopakiem. Dziewczyna nie jest przyjaźnie nastawiona do swojej siostry, według niej Sarah jest powodem rozwodu rodziców Hannah'y .
Charakter: Sarah Chace jest dziewczyną poważną. Nawet za poważną. Jej oczy często wypatrują każdego błędu, każdego kłamstwa. Nie jest kimś, to uwielbia cało noce balangi, czy spanie do południa. Kocha za to spokój, ciszę, oraz zasady. Najciekawsze jest to, że nie zawsze taka była. Jako dziecko, naprawdę potrafiła cieszyć się życiem. Bawiła się, wagarowała, przeżyła pierwszą miłość. Często się uśmiechała, śmiała, oraz żartowała. Jej zachowanie, zmieniło się w dniu jej 18-tych urodzin. Jej matka, olała całkowicie sprawę. Pojechała do pracy, zostawiając córce tylko ciastko oraz brudną kartkę, która pełniła rolę kartki urodzinowej, jej siostra już wtedy mieszkała za granicą, jednak, nawet ona przysłała jej upominek. Zwykła koszulka, a jednak.
Sarah uczyła się jak najlepiej, książki dosłownie ją otaczały a dziewczyna nie miała czasu na nic. Jej życie zaczęło się kończyć, a ona sama znikła w cieniu własnego pokoju. Wstydziła się wyjść z domu, porozmawiać, czy nawet zapytać o coś. To wszystko doprowadziło do załamania się dziewczyny. Po roku życia w domu z matką która miała ją dosłownie gdzieś, postanowiła coś zmienić. Korzystając z tego, że jako dziecko fascynowała się końmi, postanowiła spróbować swoich sił w jeździe konnej. Od tamtej pory, jej pasją są właśnie konie. W wieku 20 lat wyjechała z rodzinnego miasta Billings.
Aparycja: Sarah to wysoka dziewczyna z talią osy, dużych brązowo-zielonych oczach, oraz jasnych, średniej długości włosach. Ma owalną twarz o delikatnych rysach. Ma zgrabny nos, pod którym są pełne, duże usta. Jej uśmiech, jest dość rzadkim zjawiskiem, jednak przez tą chwilę można dostrzec biel jej zębów. Szczupła dziewczyna, nie jest za wysoka ponieważ ma zaledwie 155 cm wzrostu, przez co zawsze miała problemy w szkole. Ma kilka pieprzyków oraz tatuaż który zrobiła sobie w dniu wyjazdu z rodzinnej miejscowości. Tatuaż przedstawia rozerwane na pół serce, z przebijającą je strzałą, jest to symbol rozerwania jej własnej duszy. Od jej niskiego wzrostu, często odwracają uwagę jej duże oczy.
Ulubiony koń: Sifil
Własny koń: Brak
Poziom jeździectwa: Jest an poziomie początkującej, mimo swojej fascynacji tymi zwierzętami, nigdy nie jeździła. Woli bardziej się nimi opiekować. Ale, trzeba próbować nowych rzeczy.
Partner: Sarah miała kilku chłopaków w szkole, ale nie były to wielkie miłości dziewczyny. Związki nigdy nie przetrwały próby czasu. Sarah wiedziała, że są to przelotne miłostki, ale nic więcej. Musiała raz odmówić chłopakowi, który jej się oświadczył, bo wiedziała, że oboje są za młodzi na coś takiego.
Historia: Dziewczyna pochodzi z jednego z największych miast w stanie Montana, Billings. Jako mała dziewczynka była wychowywana przez swoją opiekunkę, święta co roku spędzała sama, nie licząc swojego psa, oraz opiekunki. Matka dziewczyny uważała, że pieniędzmi i drogimi prezentami, wynagrodzi jej wiele tygodni samotności. Mała wówczas Sarah, uważała jednak, że to co robi jej mama jest dla jej dobra. Kilka lat potem, została wyprowadzona z błędu. Jednym słowem, dziewczyna była owocem romansu matki z współpracownikiem, i nigdy miała się nie narodzić. To zraniło ją na tyle, że zamknęła się w świecie internetu.
Pisała z różnymi ludźmi, zawierała przyjaźnie. Powoli znikała z ludzkiego świata, tak przynajmniej sama o sobie mówiła. Jednak, kiedy skończyła 16 lat, coś się zmieniło. Dziewczyna zaczęła trenować biegi, co kilka lat wstecz, było jej pasją. Zaczęła chodzić na siłownię, trenowała, brała udział w olimpiadach. Jej pasja przyczyniła się do poważnej kontuzji, co wyłączyło ją z udziału w zawodach. Jej lewa noga została złamana przez jedną z rywalek Sarah na olimpiadzie sportowej. Od tamtej pory, na nodze posiada długą bliznę. Zawsze była wesołą dziewczyną, jednak z biegiem lat zmieniała się coraz bardziej. Przestała się tak często śmiać, nie chodziła do kina, czy na spotkania z przyjaciółmi. Poświęciła się nauce, oraz książkom. Stała się bardzo poważna, każdą imprezę komentowała monologiem o tym, jakie to jest głupie. Z jednej skrajności, do drugiej. W wieku 20 lat, postanowiła wrócić do swojej pierwszej pasji, koni. Bez żalu wyjechała z rodzinnego miasta wraz z swoją suczką, Lady.
Inne:
~Jest wegetarianką
~Ma uczulenie na kocią sierść
Kontakt: magicdiamond